Chyba nadszedł krytyczny moment, kiedy fryzura od fryzjera przestaje wyglądać. Ratowałam się dzisiaj wsuwkami...inaczej miałabym wielką bombę na głowie :D ah jak ja bym chciała mieć włosy chociaż ledwo dotykające ramion.... :))))
18 czerwca 2013
17 czerwca 2013
W ziarenkach siła!
Hej, postanowiłam się dziś dołączyć do akcji lato z siemieniem lnianym pomysłu balbinyogryzek.
Chodzi o to by codziennie do 20 sierpnia spożywać minimum łyżkę stołową siemienia lnianego w dowolnej formie.
Przedstawię wam sposób spożywania siemienia lnianego, który stosuję.
Zawsze rano jadłam miseczkę płatków owsianych, głównie ze względu na mocne paznokcie. Dosypywałam zawsze do płatków suszone owoce, orzechy. Teraz dorzucam łyżkę siemienia lnianego (wg zaleceń akcji). Po dzisiejszej miseczce stwierdzam, że niesamowicie podkręcił smak mojego musli:) Duży plus!:)
Zawsze rano jadłam miseczkę płatków owsianych, głównie ze względu na mocne paznokcie. Dosypywałam zawsze do płatków suszone owoce, orzechy. Teraz dorzucam łyżkę siemienia lnianego (wg zaleceń akcji). Po dzisiejszej miseczce stwierdzam, że niesamowicie podkręcił smak mojego musli:) Duży plus!:)
Na pewno będę dalej kombinować :> ale myślę, że to najprostszy i mało czasochłonny pomysł :)
16 czerwca 2013
Khadi olejek rosemary & henna oraz szampon Khadi amla & bhringraj
Zdecydowanie moi ulubieńcy w czerwcu!
Takiej miękkości włosów jeszcze nie miałam. Nie mogę powiedzieć na ich temat ani jednego złego słowa:)
Zaczynając od olejku Khadi rosemary & henna.
Zawarte w olejku wyciągi z ziół ajurwedyjskich wspomagają wzrost
włosów, stymulują pęcherzyki do produkcji nowych włosów, wzmacniają
włosy, przeciwdziałają wypadaniu, redukują łysienie. Regularne
stosowanie zapewnia zagęszczenie włosów na głowie
Skład: lawsonia inermis, rosmarinus officinalis, azadirachta India,
acacia concinna, eclipta prostata, emblica officinalis, Bacona monnieri,
brahmi extract, neelkamal extract, arnica extract, glycyrrhiza gabra,
cocos nucifera, sesamum indicum, olea europaea, helianthus annus
Opakowanie: 210 ml
- zapach: mi nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, są momenty w których mi się nawet podoba
- aplikacja: robię dokładnie tak jak na filmiku z youtube (nie pamiętam autorki) aplikuje 3ml w strzykawkę i nakrapiam olejek na skórę głowy, po czym kilka kropli nakładam na dłonie, rozcieram je i nakładam go w niewielkiej ilości na włosy. Trzymam go 2 godziny, po czym dorzucam jeszcze własnorobną maseczkę na 15 minut pod czepkiem i myję szamponem bez SLS (np. Khadi). Na koniec spłukuje kwaśną płukanką sok z cytryny i ocet:) Oleju nie rozgrzewam bo jest wystarczająco lejący.
- dostępność i cena: U mnie w mieście raczej go nie kupię, zamawiam na allegro (mam tam swój ulubiony sklep). Cena o ile dobrze pamiętam 46,90zł
- ogólnie: Cena z kosmosu, ale olejek wydajny, myślę że starczy na długo. Poza tym jest tego wart, moje włosy z reguły grube i sztywne (jak to mama moja mówi - ościste) stały się mięciutkie i błyszczące. Niestety nie mogę stwierdzić jak działa na porost włosów, ponieważ używam go razem z wcierką Jantar i nie wiem komu przypisać tą cudowną właściwość, ale wydaje mi się, że to zasługa wcierki... ponieważ używałam jej dużo przed olejem i było tak samo jak z olejem.
- czy kupię jeszcze raz: Jak będę przy gotówce to na pewno:)
- ocena: 5/6
Teraz Szampon Khadi amla & bhringraj
Zawarte w szamponie wyciągi z Amli i Bhringraj nadają włosom
naturalny połysk i miękkość. Działają silnie odbudowywująco i
zapobiegają rozdwajaniu końcówek. Amla jest jedną z najskuteczniejszych
na świecie naturalną odżywką do włosów - zapobiega przedwczesnemu
siwieniu włosów i lekko je przyciemnia. Wzmacnia włosy od cebulek aż po
same końce. Bhringraj odżywia mieszki włosowe odbudowując strukturę
włosa i poprawia jego jakość. Stymuluje porost włosa. Ponadto w
szamponie znajdują się wyciągi z Reetha, Brahmi, Hirataki, Neem i Henny,
które wzmacniają włosy oraz zapobiegają łupieżowi, przedwczesnemu
siwieniu oraz chronia je przed szkodliwym wpływem warunków
atmosferycznych
Skład: aqua, eclipta prostata (bhringraj), emblica officinalis
(Amla), azadirachta India (neem), Bacona monnieri (brahmi), arnica
flower extract, aloe vera, reetha, lemon extract, wheatprotein extract,
acacia concinna, cyperus scariosus
Opakowanie: 210 ml
- zapach: przyjemny, ziołowy, prawie go nie czuje (mam słaby węch, wielu rzeczy nie czuje)
- aplikacja: nie ma problemu
- dostępność i cena: oczywiście na allegro, niestety cena 33,90zł za 210ml...
- ogólnie: Ogólne to uwielbiam opakowania Khadi, proste, niekolorowe, zadowalające mój wypaczony gust. Chciałbym mieć litry tego szamponu! idealnie czyści włosy, zmywa olej!:) są po nim przyjemne w dotyku:) no i ten ziołowy zapach bez chemii, najlepszy! Dobrze że mam krótkie włosy, starczy na dłużej :D
- czy kupię jeszcze raz: tak! :)
- ocena: 6/6
11 czerwca 2013
Maj 2013 - Czerwiec 2013
Hej!
Niecały miesiąc zapuszczania za mną :) Efekty dosyć zadowalające... nie mogę pić drożdży (bo boli mnie brzuch) i nie mogę pić pokrzywy (skurcze pomimo przyjmowania magnezu) mimo to wydaje mi się, że włosy nieźle wystrzeliły. Być może to zasługa wcierki Jantar, może olej rycynowy?!
Raport
przeważnie wcierałam Jantar (zapach przyjemny, ale się klei)
olejowałam olejem rycynowym (mój pierwszy olej, bardzo trafiony, pomimo gęstości łatwo się aplikuje, no ale mam krótkie włosy pewnie dlatego)
Szampony bez szaleństw: Joanna Rzepa do cienkich i delikatnych (kocham ten zapach),
Nivea Hydro Care (nie najgorszy) i Alterra z Granatem (ten niezbyt ciekawy).
Odżywka Joanna Apteczka Babuni ze skrzypem
Poza tym zakupiłam szampon i olejek Khadi. Jestem dopiero po pierwszej próbie użycia tych produktów, dużo na razie nie mogę powiedzieć, ale pierwszy efekt był piorunujący... moje wiecznie sztywne i ościste włosy stały się mięciutkie i przyjemne w dotyku.
Postanowienie na Czerwiec: Omijać SLS SLES
Niecały miesiąc zapuszczania za mną :) Efekty dosyć zadowalające... nie mogę pić drożdży (bo boli mnie brzuch) i nie mogę pić pokrzywy (skurcze pomimo przyjmowania magnezu) mimo to wydaje mi się, że włosy nieźle wystrzeliły. Być może to zasługa wcierki Jantar, może olej rycynowy?!
Raport
przeważnie wcierałam Jantar (zapach przyjemny, ale się klei)
olejowałam olejem rycynowym (mój pierwszy olej, bardzo trafiony, pomimo gęstości łatwo się aplikuje, no ale mam krótkie włosy pewnie dlatego)
Szampony bez szaleństw: Joanna Rzepa do cienkich i delikatnych (kocham ten zapach),
Nivea Hydro Care (nie najgorszy) i Alterra z Granatem (ten niezbyt ciekawy).
Odżywka Joanna Apteczka Babuni ze skrzypem
Poza tym zakupiłam szampon i olejek Khadi. Jestem dopiero po pierwszej próbie użycia tych produktów, dużo na razie nie mogę powiedzieć, ale pierwszy efekt był piorunujący... moje wiecznie sztywne i ościste włosy stały się mięciutkie i przyjemne w dotyku.
Postanowienie na Czerwiec: Omijać SLS SLES
![]() |
| MAJ 2013 |
![]() |
| CZERWIEC 2013 |
2 czerwca 2013
Jak zmasakrowałam swoje włosy
Uśmiercenie moich włosów w dużym skrócie.
1. Rok 2010 wcześniej pierwszy raz dekoloryzowane (ale nie mam zdjęcia bo po 2 dniach wróciłam do ciemnego brązu) nie za długie, nie za krótkie, wielokrotnie katowane prostownicą, bo wg mnie brzydko się układały i wyglądałam jak wieśniara w moim naturalnym skręcie włosów, farba, o ile pamiętam jakaś taniocha, pewnie Garnier.
2. Rok 2011 lipiec moja druga dekoloryzacja, jak widać siano...
3. Szybko wróciłam do ciemnego koloru, włosy powracały do zadowalającej kondycji.Używałam wtedy produktów Matrixa, poleconych przez koleżankę fryzjerkę, oczywiście prostowanie...A farba Loreala Casting (była nawet bardzo dobra)
4. Rok 2011 sierpień, tamte włosy były super, zregenerowane, bez rozdwojonych końcówek, plotłam warkocz, spałam w nim, był lekko wilgotny (bo nie używałam suszarki i włosy wysychały cały dzień i całą noc) wtedy miałam ładne fale po moim grubym warkoczu. Ale i tak prostowałam prostowałam prostowałammmm
5. Maj 2012. I tu wielka sieczka od której zaczęły się moje problemy... Poszłam do salonu fryzjerskiego na dekoloryzacje. Siedziałam u fryzjera 4h. Kolor był fajny, ale cięcie niedobre dla moich włosów, nie układały się ładnie, włosy koło twarzy i z tyłu były najbardziej zniszczone. Wywijały się we wszystkie strony, super przesusz... w Lipcu 2012 wystawiłam je na działanie słońca, bo chciałam jeszcze naturalnie rozjaśnić kolor... tak tak... rozjaśnił się... największa głupota.
6.Kwiecień 2013 Podcinałam je co dwa miesiące, odzywki, szampony, wszystko z chemią, nie umiałam czytać składów, włosy mam falowane, kupowałam szampony prostujące, odżywki naładowane silikonami, ciągle prostowałam, czasem zawijałam w warkocza ale wtedy było widać gdzie moje kudły są zniszczone, prostownica to "maskowała". Na zdjęciu zaznaczyłam mniej więcej na jakiej wysokości miałam zniszczone końcówki! tak...Końcówki! :( Przód włosów piękny, miękkie fale, a z tyłu kongo. Dlatego też nie mam zdjęć od tyłu, to był stan opłakany, udało mi się znaleźć jedno, jedyne zdjęcie, które to pokazuje.
I tu powiedziałam sobie DOSYĆ!
Maj 2013
Włosy kruszące się na potęgę, ja obcinająca każdy rozdwajający włosek osobno! Paranoja...pomimo odstawienia prostownicy i obcinania ciągle się pogłębia rozdwajanie! Nie ma ratunku. Zadzwoniłam do swojej zaufanej fryzjerki umówiłam się na cięcie. Ścięłam na wysokość grzywki, kark wygolony. Podoba mi się nowa fryzurka, z charakterem, włosy lśnią, trochę zimno w kark, czasem słońce w ten kark mi przysmażyło...i co za uczucie! ani jeden włos rozdwojony! Ale w głębi serca tęsknota za kobiecymi naturalnymi falami. I ten żal w oku mojego R. (który na początku nawet nie chciał patrzeć!)
![]() |
| (14 maj 2013) |
Subskrybuj:
Posty (Atom)





